Pokazywanie postów oznaczonych etykietą THE LAST JEDI. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą THE LAST JEDI. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 kwietnia 2018

Co zaskoczyło w ,,Ostatnim Jedi"

Ostatni Jedi wywołał wśród fanów Gwiezdnych Wojen chyba jeszcze większe poruszenie niż jak to było w przypadku ,,Przebudzenia Mocy". Dynamiczny epizod jakim jest ,,Ostatni Jedi" dostarczył wiele wrażeń w tym sporą dawkę zaskoczenia. Bo mało kto spodziewał się tego, co zobaczyliśmy na ekranach kin. I właśnie o tych zaskakujących zwrotach akcji słów kilka w dzisiejszym poście. 

LOSY LUKE'A SKYWALKERA
Coś co najbardziej uderza w ,,Ostatnim Jedi" to bez wątpienia poprowadzenie wątku Luke'a Skywalkera. Jego brak szczególnie odczuliśmy w przypadku ,,Przebudzenia Mocy", bo nie ukrywając, ale jego pojawienie się na krótką chwilę to nie to, czego oczekiwaliśmy ciesząc się na powrót "starych" postaci. Rian Johnson stanął więc przed nie lada wyzwaniem pokazania losów postaci, która stała się wielkim bohaterem dla niejednego fana Star Wars. W Oryginalnej Trylogii na przestrzeni trzech epizodów, czyli około czterech lat w odległej galaktyce, śledziliśmy dojrzewanie Skywalkera, który z farmera staje się wielkim Mistrzem Jedi ratującym spod zagłady miliony istot. Wtedy obserwowaliśmy jego ogromną przemianę, a na przykładzie Ostatniego Jedi widzimy, że Skywalker wcale nie pozostał tym samym Skywalkerem jakiego zostawiliśmy w ,,Powrocie Jedi". Luke z ,,The Last Jedi" nijak ma się do Luke'a z Oryginalnej Trylogii, a tym bardziej do bohatera z Legend. Nic więc dziwnego, że postawa Skywalkera w ,,Ostatnim Jedi" wywołała wielki szok. Zamiast nieustraszonego bohatera, który rozwalił Gwiazdę Śmierci i pomógł ojcu, widzimy człowieka, który nie chce angażować się w konflikt, a najchętniej umarłby w odosobnieniu. Skywalker nie chwyta za miecz i nie rusza na pomoc. Wręcz przeciwnie, robi wszystko, aby Rey, która dosłownie urwała się z choinki, zostawiła go w spokoju i najlepiej zapomniała po co przyleciała na Anch-To. Wszystko to było tak wielkim zaskoczeniem, że ja sama potrzebowałam sporo czasu, aby się z tym wszystkim oswoić. I wiecie co, naprawdę uważam, że to jak ukazano Luke'a w ,,Ostatnim Jedi" jest najlepszym z najlepszych rozwiązań. Dlatego, że jego postać zaskakuje. Czy schematyczne ukazanie nieustraszonego wojownika, który chwyta za broń i na zawołanie biegnie na pomoc, nie byłoby ... nudne? Pomimo tego, że Luke był wielkim mistrzem Jedi miał swoje słabości, ponosił porażki i nie mógł udźwignąć tego co spadło na jego barki. Zżyliśmy się z bohaterem i jego śmierć była chyba jeszcze większym zaskoczeniem niż poprowadzenie jego losów. Chociaż był to nie mały szok to trzeba przyznać, że scena ta została przepięknie zrealizowana.


ŚMIERĆ SNOKE'A
Zaraz obok losów Skywalkera, mocno zaskakuje także poprowadzenie postaci Dowódcy Najwyższego Porządku. Mowa tu oczywiście o Snoke'u, czyli bohaterze tak owianym tajemnicą, że bardziej się chyba nie da. Bo czy dzięki ,,Ostatniemu Jedi" dowiedzieliśmy się o nim czegokolwiek więcej? Tego jak doszedł do władzy? Jak zbudował First Order? Czy faktycznie obserwował Imperatora i jego upadek? Wielu zakładało, że Snoke "dociągnie" do IX epizodu zwieńczającego sequele. Więc to czego dopuścił się Kylo Ren było tak zaskakujące, że jak zobaczyliśmy, nie spodziewał się tego nawet sam Snoke. Krążą oczywiście opinie, że historia Snoke'a wcale nie jest jeszcze zakończona. Ale gdyby jednak kropka nad i została ostatecznie postawiona, odpowiedzi na pytania odnośnie pochodzenia Snoke'a trzeba będzie szukać w książkach i w komiksach. Na razie musimy czekać na IX epizod.


YODA
Jest on oczywiście zaskoczeniem jak najbardziej pozytywnym. Niepodziewane pojawienie się Yody bardzo dobrze przyjęło się wśród fanów, którzy ponownie albo i po raz pierwszy zobaczyli go na kinowym ekranie. Nie wygląda on sztucznie, a wręcz przeciwnie jest to, można nawet powiedzieć, że ten sam Yoda co w ,,Imperium kontratakuje". Trochę szalony, co oddaje jego złośliwe zachowanie, jednak i poważny jeśli tylko jest to konieczne. I przede wszystkim daje Skywalkerowi porządną lekcję mówiąc mu, aby w końcu wziął się w garść. Nie dziwię się, że Mark płakał nagrywając scenę z Yodą, bo ich spotkanie jest faktycznie bardzo emocjonalne.


RODZICE REY
Odkąd ,,Przebudzenie Mocy" pojawiło się na ekranach kin największa wrzawa toczyła się między innymi wokół kwestii pochodzenia głównej bohaterki. Próbowano powiązać ją z Lukiem Skywalkerem, rodziną Solo, Kenobim, a nawet Imperatorem - to jedne z najpowszechniej spotykanych teorii. A jednak Kylo Ren wyjawia dziewczynie prawdę, którą rzekomo Rey zna od zawsze. Czy bohaterka faktycznie jest córką pijaków z Jakku, którzy sprzedali ją za flaszkę? Być może jest to jedynie zagrywka ze strony Kylo Rena, który chciał zmanipulować Rey i przeciągnąć ją na swoją stronę. Ale czy to rozwiązanie nie jest najlepsze i najrozsądniejsze? Nie trzeba pochodzić ze słynnej rodziny, aby być kimś wielkim. Niech główna bohaterka zostawi za sobą przeszłość i nie dochodzi tożsamości rodziców. Wtedy będzie można skupić się na pozostałych wątkach i w IX epizodzie doprowadzić je do końca.


LEIA
VIII epizod jako nasze pożegnanie z niesamowicie bliską sercu fanów Carrie Fisher miał rozwiązać kwestię bohaterki Leii Organy. I choć Leia w ,,The Last Jedi" nie raz czy nie dwa ociera się o śmierć, ostatecznie nie żegnamy jej w VIII epizodzie. Można nawet powiedzieć, że byliśmy przygotowani na jej odejście. Ale zamiast jej odchodzi Luke. Do ostatnich minut ,,Ostatniego Jedi" mogło się coś zmienić. Jak wiemy tak się jednak nie stało więc pozostaje tylko czekać jak rozwiąże się sytuacja z księżniczką w IX epizodzie, bo co prawda scenariusz jest gotowy i zdjęcia ruszają już niebawem, ale może się jeszcze wiele rzeczy zmienić tak jak to często bywało w przypadku filmów ze świata Star Wars.



,,Ostatniego Jedi" możnaby podsumować jednym słowem - dynamika. A można też dodać stwierdzenie, że VIII epizod to mnóstwo zaskakujących zwrotów akcji. Jest to epizod, który oczywiście nie uchronił się przed słabszymi scenami, ale wiele pozostałych zaskoczyło nas bardzo pozytywnie. Niektóre momenty są nawet epickie. Wszystko to wpływa na dynamiczność, dzięki której nie mamy prawa się nudzić. Wiele rzeczy zaskakuje, bo ,,Ostatni Jedi" naprawdę różni się od ,,Przebudzenia Mocy". Rian Johnson pokazał swoją odmienną wizję i mnie osobiście jego pomysł na przedstawienie nam kontynuacji ,,The Force Awakens" zaliczam na plus.

✮ 

Już za niecały miesiąc na ekrany kin trafi spin-off o Hanie Solo. Pojawiło się kilka nowych spotów, a wraz z nimi nowe sceny i ich analizy. 
W miniony poniedziałek ,,Ostatni Jedi" wreszcie trafił na DVD i Blu-ray. Czy The Last Jedi stoi już na półce każdego z was?
Poza tym wczoraj Lucasfilm podał informację, że możemy się spodziewać nowego serialu animowanego, który opowiadać będzie o przygodach pilota Ruchu Oporu. Ujrzymy w nim robota BB-8, Poe Damerona oraz kapitan Phasmę. Swoim postaciom głos podkładać będzie sam Oscar Isaac i Gwadoline Christie. Serial będzie nosić tytuł ,,Star Wars Resistance" i zadebiutuje jesienią na Disney Channel w USA. 
Warto śledzić nowe informacje, bo jak widać w świecie gwiezdno-wojennym dzieje się bardzo dużo. 
😉

poniedziałek, 18 grudnia 2017

Moje wrażenia po THE LAST JEDI

 ! UWAGA, SPOILERY !
Nie wiem nawet jak rozpocząć mam ten post dlatego, że po takiej dawce emocji, jaką dostarczył nam ,,Ostatni Jedi”, trudno przynajmniej mnie zebrać myśli. Po roku, czyli czasie, gdy zobaczyliśmy pierwszy spin-off, a po dwóch latach, gdy królowało ,,Przebudzenie Mocy”, Gwiezdne Wojny znów powracają na ekrany kin w zupełnie, zupełnie innej odsłonie Bo ,,Ostatni Jedi” momentami kompletnie odbiega od utartych ścieżek w uniwersum. Zaskakuje, skłania do refleksji, rozśmiesza, wzrusza, sprawia, że przechodzą ciarki. Jeśli chcesz poznać moje odczucia po ,,Ostatnim Jedi”, zapraszam poniżej, ale jeśli jeszcze nie byłeś na seansie, lepiej poczekaj z czytaniem, bo poniżej znajduje się masa SPOILERÓW!


Aby moje wywody miały jakikolwiek ład i skład, podzieliłam wpis na kilka części – na to, co zdecydowanie mi się spodobało, co mnie zaskoczyło i co niekoniecznie przypadło mi do gustu; wszystko to może się przeplatać. A dlatego, że coś, co dotknęło mnie najbardziej to poprowadzenie wątku Luke'a Skywalkera, zacznijmy może od niego.

To, że ,,Ostatni Jedi” będzie należał głównie do Luke'a Skywalkera, nie budziło żadnych wątpliwości. Skywalkera bardzo brakowało w ,,Przebudzeniu Mocy”, dlatego byliśmy wręcz spragnieni jego obecności, co na szczęście dał nam VIII epizod. Wiązały się z tym też pewne obawy. Jak się okazuje, historia Luke'a w The Last Jedi zupełnie odbiega od historii Luke'a, którego znamy z Legend. Wielki Mistrz Jedi, który zdołał odbudować Zakon i udźwignąć brzemię tego, że stał się żywą legendą po pokonaniu Imperatora i nawróceniu ojca. TLJ funduje nam zupełnie inny obrót sprawy. Nie jest to już Luke z Legend, ba, nie jest to to już nawet ten sam Luke z Oryginalnej Trylogii. Idąc na ,,Ostatniego Jedi” obawiałam się właśnie tego, jak poprowadzony zostanie jego wątek, jaki kierunek obierze. Po pierwsze to jak Mark Hamill ponownie po latach wcielił się w Skywalkera to majstersztyk. Naprawdę nie przesadzam i brakuje mi nawet słów, aby to opisać. Byłam wzruszona, że Mark sprostał temu niełatwemu zadaniu. Emocje miał wypisane na twarzy, a z jego oczu można było odczytać dosłownie wszystko. Obraz Luke'a, który z przerażeniem wypowiada się, że taką Moc już widział i wtedy go nie przeraziła, ale teraz tak, mam do teraz przed oczami. Niewiarygodne jest to jak bardzo zmienił się Luke. Skywalkera pamiętamy jako tego nieustraszonego, odważnego i walecznego Jedi. W VIII epizodzie dzieje się rzecz niewiarygodna – jego optymizm znika i Luke udaje się na wygnanie nie chcąc słyszeć o jakimkolwiek powrocie. Wygania Rey i każe jej odejść tłumacząc, że czas Jedi już minął. Nie mógł znieść tego, jak potraktował swojego siostrzeńca skazując na cierpienie pozostałych uczniów, a przede wszystkim Leię i Hana. Nie mogąc sobie z tym poradzić, oddalił się w cień i postanowił żyć samemu sobie. Rey przyczynia się do tego, że Luke chociaż dalej pełen obaw, zaczyna jednak zastanawiać się nad tym wszystkim. Scena, która wywołuje duży uśmiech to  tani chwyt   zastosowany przez R2-D2, który na pokładzie Sokoła Millennium wyświetla hologram sprzed wielu lat, w którym Leia prosi Obi-Wana Kenobiego o pomoc.



Wcale nie jestem zdziwiona faktem, że Mark był zszokowany losem jaki spotkał Luke'a. Bohater cały czas jest rozbity – z jednej strony nie jest mu łatwo patrzeć na sytuację w galaktyce, a z drugiej zaś woli pozostać na Anch-To i czekać na śmierć, z którą nastanie też koniec Jedi. Chociaż nie decyduje się lecieć wraz z Rey, podejmuje zupełnie inne kroki – chce zniszczyć drzewo Mocy i ukryte w nim pierwsze księgi Jedi. I wtedy staje się coś, czego nie można się było spodziewać. Pojawia się Wielki Mistrz Jedi – Yoda, który postanawia dać Skywalkerowi przysłowiowego kopa w tyłek. Sam niszczy drzewo Mocy i odbywa z byłym uczniem rozmowę, która stała się iskrą. Nazywa nawet Luke'a starym Skywalkerem, który patrzy w przyszłość, ale tego co tu i teraz nie widzi. Od razu na myśl przychodzą jego bardzo podobne słowa z ,,Imperium kontratakuje”. I Yoda osiąga zamierzony cel, bo Luke wreszcie bierze się w garść. Zdaje sobie sprawę, że tak jak mówi Yoda, Rey jest nadzieją, a stare księgi nie są nic warte, bo ona to wszystko, co w nich zawarte, już wie. Jest to moment przełomowy, od którego zaczyna się coś na nowo.

Niesamowita jest scena pomiędzy Leią a Lukiem, kiedy ten "przybywa" na Crait i odbywa z siostrą ostatnią rozmowę. Wręcza jej kostki z Sokoła Millenium, co jest swoistym spotkaniem się wielkiej trójki – Luke'a, Leii i Hana. A rozmowa ta też jest dla nas jakby pożegnaniem z Carrie Fisher. Zabieg ten udał się Johnsonowi znakomicie i wręcz zakręciła mi się łza w oku na słowa Skywalkera:   No one's ever really gone. To co następuje później jest jeszcze bardziej niebywałe. Luke ratuje siostrę i ostatnich z załogi Ruchu Oporu, wychodząc naprzeciw Kylo Renowi. Pojedynek ten to stracie potężnego Luke'a i silnego Kylo Rena. Słowa, które wypowiada Skywalker: Jeśli zabijesz mnie w gniewie, zawsze będę przy tobie, mogą być, choć nie muszą, wskazówką na kolejny epizod. I w końcu Luke odchodzi zupełnie tak jak Obi-Wan, gdy zginął na Gwieździe Śmierci w pojedynku z Vaderem. Wzruszająca scena jaka następuje po pojedynku to piękne ukazanie odejścia jednego z największych Mistrzów Jedi. Projekcja Mocy wysysa z Luke'a ostatnią kroplę życia, a moment, gdy bohater patrzy na dwa zachodzące słońca przy cudownej muzyce Williamsa – tego nie da się wprost opisać. Luke nie umarł, Luke odszedł, bo pojawi się jako duch Mocy. Na pewno.


W VIII epizodzie znaleźliśmy choć częściowe odpowiedzi na pytanie, kim jest Rey. Odkąd ,,Przebudzenie Mocy" pojawiło się na ekranach kin, światło dzienne ujrzało mnóstwo teorii dotyczących pochodzenia głównej bohaterki, która jak sama mówi jest nikim znikąd. Znacząca jest tutaj scena na Anch-To, gdy Rey wpada do skupiska Ciemnej Strony Mocy i prosi o wyjawienie prawdy o jej rodzicach. Na początku za zamglonym lustrem widać zarys dwóch postaci, które następnie zlewają się w jedną, a gdy Rey dotyka lustra ukazuje się jej własne odbicie. Mogłaby znaleźć tutaj potwierdzenie teoria, że Rey narodziła się z samej Mocy, ale jest też coś, co burzy to wszystko. Po starciu Rey i Kylo Rena z Gwardią Snoke'a, która nawiasem mówiąc jest niesamowita, Kylo wyjawia bohaterce dotkliwą prawdę, że jej rodzice byli zwykłymi zbieraczami złomu, którzy sprzedali ją i przepili pieniądze. I chociaż Ren mówi to z wielkim przekonaniem, pytanie, czy nie było to tylko igranie z jej uczuciami, aby łatwiej skłonić ją do przejścia na swoją stronę. Przecież właśnie w podobny sposób Vader właśnie bawiąc się uczuciami Luke'a, wyjawił mu prawdę o jego pochodzeniu. To, co mówi Kylo jest sprzeczne z tym, co widzieliśmy w wizji Rey – na Jakku zostawili ją rodzice i odlecieli, a także nijak ma się do tego, co mówił J.J. Abrams, że rodzice Rey pojawili się w ,,Przebudzeniu Mocy”. Zatem, czy wyznanie Kylo o rodzicach Rey jest prawdą? Być może, ale może to być też celowy zabieg, abyśmy zostawili pochodzenie bohaterki i skupili się na niej samej nie patrząc na nią przez pryzmat rodziny. A niespodzianka, która zwali nas z nóg może pojawić się w IX epizodzie.



Tak jak mówiono w ,,Ostatnim Jedi” ujrzeliśmy mnóstwo niesamowitych starć kosmicznych. Już na samym początku byliśmy świadkami poświecenia pilotki, która zrzuca ładunek z ostatniego z ocalałych bombowców, jednocześnie żegnając się z życiem. Trzeba przyznać, że w The Last Jedi nie brakowało starć, które tak kochamy w Gwiezdnych Wojnach. Dużą rolę odegrał tu znany nam z TFA pilot Ruchu Oporu – Poe Dameron, który na ekranie pojawiał się znacznie, znacznie częściej. Jego odmienne zdanie, co do prowadzenia walki, zupełnie nie pokrywające się z taktyką pani admirał Amilyn Holdo, dało mu porządną lekcję na przyszłość. Admirał Holdo to jedna z zalet VIII epizodu, z którą niestety przyszło nam się pożegnać. Była to bardzo dobrze wykreowana postać – od charakteru po kreację, która zapada w pamięć. I chociaż jej czyn, w którym zniszczyła krążownik, aby ratować przyjaciół spotkał się z lekkim oburzeniem ze względu na to, że zniszczenie krążownika przez transportowiec wskakujący w nadprzestrzeń, może być sprzeczne z prawami Gwiezdnych Wojen, to cisza, która zapadła w kinie w tym momencie może najlepiej oddać to, że wszystkim po prostu zaparło dech w piersiach.

Takie samo podekscytowanie można było czuć oglądając walki wręcz. I tutaj przechodzimy do momentu, którego pewnie nikt z nas się nie spodziewał, a przynajmniej nie w tym epizodzie. Mowa tu o Najwyższym Dowódcy Snoke'u i jego uczniu Kylo Renie. Zobaczyliśmy Snoke'a w całej okazałości, a nie jak to było w przypadku ,,Przebudzenia Mocy" jako hologram. Był on zaraz obok Rey postacią, o której wiedzieliśmy prawie tyle co nic. Przede wszystkim. kim tak naprawdę jest (nie muszę tu chyba przytaczać teorii o Imperatorze, Vaderze, Windu itd.). Bo na razie wychodzi na to, że Snoke to po prostu … Snoke. Nie poznaliśmy też pełnej odpowiedzi, jak tak naprawdę narodził się First Order. Uważam, że perełką, którą ujrzeliśmy w TLJ jest komnata Snoke'a – wszechobecna złowroga czerwień, symbole Najwyższego Porządku i na samym środku wielki tron dowódcy w otoczeniu strażników. I sam Kylo Ren, który zaczyna buntować się wobec władcy. Mam wrażenie, że Ren w końcu zdobył jakiś charakter; nadal jest zagubiony, ale nie jest to już ten sam Kylo Ren, którego znamy z poprzedniego epizodu. Czy zniszczenie maski może mieć jakieś symboliczne znaczenie? Można powiedzieć, że bohater niszcząc maskę, zniszczył też jakąś cześć Kylo Rena. W pewnym sensie można znaleźć w nim coś z Vadera z V i VI epizodu, który wyczuł, że Imperatorowi zależy tylko na tym, aby zdobyć Luke'a i zastąpić nim rosnącego w siłę Vadera. Podobnie jest z Kylo, który zaczyna dostrzegać, że jest tylko zabawką Snoke'a, która ma pozbyć się Luke'a. I postanawia przejąć wszystko we własne ręce. Czy to, że zdecydował się zabić Snoke'a było podyktowane również tym, że chciał obronić Rey? W jakimś procencie na pewno tak, bo w końcu zaproponował jej potem przyłączenie się do niego i wprowadzenie wspólnych rządów. Walka Kylo Ren&Rey vs Gwardia Sboke'a była po prostu niesamowita. Nie wiem, czy śmierć Snoke'a tak wcześnie była dobrym rozwiązaniem. Wspomnijmy może o tym, że Snoke może się odrodzić. Na razie po prostu szkoda, że w chwili, gdy jego historia zaczęła się rozkręcać, została zakończona. Kylo nabrał charakteru, a Rey wahając się pomiędzy jedną a druga stroną nie jest już ucieleśnieniem niewinności.



The Last Jedi jest dla nas pożegnaniem z Carrie Fisher. IX epizod miał należeć właśnie do Leii, ale z wiadomych powodów, niektóre rzeczy musiały ulec zmianie. Zaskoczeniem było dla mnie to, że tak naprawdę byłam przygotowana na śmierć Leii, a nie Luke'a, a role jakby się odwróciły. Jeśli producenci faktycznie nie mają w planach technologii CGI, to Leia miała umrzeć właśnie w VIII epizodzie. Bohaterka w ,,Ostatnim Jedi" kilkakrotnie ociera się o śmierć. Momentem, kiedy pewnie wielu z nas złapało się za głowę z pytaniem wtf?, była scena, gdy Leia wylatuje w próżnię, co jakby nie patrzeć musiało skończyć się śmiercią. Nikt jeszcze nie przeżył po zetknięciu się z lodowatym powietrzem próżni, nawet w TLJ zginęli wszyscy oficerowie w tym admirał Ackbar, który znajdował się wraz z Leią na mostku, ale Organa … przeżyła. Faktycznie kłuje w oczy to, że Leia w niewyobrażalny sposób powróciła na pokład i w nadzwyczajnie szybkim tempie wróciła do zdrowia. Pozostawmy to w milczeniu i po prostu każdy z nas musi to jakoś przetrawić. W każdym bądź razie cudownie było zobaczyć Carrie po raz ostatni na ekranie w roli nieustraszonej księżniczki Leii, którą wszyscy pokochaliśmy ❤

Tak jak Kylo Ren zyskał charakteru to samo można powiedzieć o Finnie. Bohater po ,,Przebudzeniu Mocy" nie zyskał zbytnio mojej sympatii, co w czasie oglądania TLJ, zaczęło się zmieniać. Tak jak inni i on przeszedł metamorfozę, a przede wszystkim przestał myśleć wyłącznie o sobie. Podczas walki z Phasmą na jej wyzwiska odpowiedział nawet, że tak, jest ścierwem, rebelianckim ścierwem. Wybierając się w misję wraz z Rose, która uważam, że jest świetną postacią i nie wiem skąd biorą się okropne opinie wobec sposobu w jaki Kelly wcieliła się w Tico, wystawia się na próbę. Misja Finna i Rose jest jedną z zalet epizodu, a DJ to bohater jakiego Star Wars jeszcze nie widziało. Canto Bight jest fajne, ale nic poza tym. Za to potajemne przedostanie się na krążownik First Order i sama akcja dziejąca się na nim jest warta uwagi. Tym bardziej, że dochodzi do walki dwóch odwiecznych wrogów – Finna i Phasmy. I choć Phasma kończy w płomieniach, zagraniczne strony mówią, że kto wie, być może Phasma jakimś cudem przeżyje. Mam jednak nadzieję, że jej żywot jest już definitywnie zakończony ;)



,,Ostatni Jedi” to epizod, w którym dzieje się masa, masa rzeczy. Naszpikowany jest niesamowitymi zwrotami: akcja, pyk! akcja, myślisz, że to już koniec, a tu znów bum! I dzieje się coś nieprzewidywalnego. Mamy przemycony humor chociażby podczas szkolenia Rey. Zobaczyliśmy dotąd niepokazane nam wcielenie Mocy – projekcję, którą posługiwała się Rey z Kylo i pod koniec też Luke. Projekcja Mocy wymagała od użytkownika wielkie siły, a też dlatego, że Skywalker robił to na tak dużą odległość i walka z Kylo wymagała z jego strony dużego poświecenia, nie dziwne, że kosztowało go to życie. Starcie to było N I E S A M O W I T E.

Zawiodłam się trochę na tym, że nadal nie mamy rozwiniętego wątku Zakonu Rycerzy Ren i szkoda też, że Maz Kanatę widzieliśmy tak króciutko. Miałam nadzieję, że włączy się do Ruchu Oporu, ale jak widzieliśmy musiała załatwić własne sprawy :)

Zdania co do ,,Ostatniego Jedi" już są bardzo podzielone, być może nawet bardziej niż przy ,,Przebudzeniu Mocy”. Mnie osobiście ,,Ostatni Jedi” spodobał się i uważam, że pod paroma względami jest o wiele lepszy niż VII epizod. Jasne, mam parę zastrzeżeń, ale wiele elementów znacznie przewyższa wady. Cieszę się, że mam okazję być uczestnikiem tej niesamowitej przygody i choć Legendy traktuję jako bardzo ważny element w uniwersum Gwiezdnych Wojen to nie wieszam na sequelach przysłowiowych psów. Jeśli J.J. Abrams się wykaże i IX epizod nie będzie zrzynkom ,,Powrotu Jedi” to sequele jako całość mają naprawdę szansę się udać.

Znając życie pewnie o czymś zapomniała, ale jeśli nawet to postaram się wspomnieć o tym w następnych postach dotyczących TLJ. Czy podoba Wam się VIII epizod Gwiezdnych Wojen, czy tak jak inni macie mieszane odczucia? Mam nadzieję, że spodobał Wam się post i czekam na Wasze komentarze :)

wtorek, 12 grudnia 2017

Ciekawostki prosto z odległej Galaktyki ... Ostatni Jedi...

! UWAGA, SPOILERY!

Tak na prawdę już od jutra będziemy mogli zobaczyć Ostatniego Jedi dzięki seansom przedpremierowym. To, co miało zostać powiedziane i pokazane zostało już zrobione. Po światowej premierze machina ruszy na nowo - nasze emocje znajdą upust, kiedy to będziemy dzielić się swoimi wrażeniami; nasza ciekawość zostanie zaspokojona, a na XI epizod znów pozostanie nam czekać dwa lata. Okres ten będziemy mieć jednak trochę "poszatkowany", bo jeśli nic się nie zmieni to już w maju zobaczymy spin-off o największym łajdaku galaktyki - Hanie Solo. Jednak teraz swoje honorowe miejsce zajmuje ,,Ostatni Jedi". Czego jeszcze możemy się spodziewać idąc do kina? O tym słów kilka poniżej, jednak UWAGA, bo wiąże się to ze SPOILERAMI, które mogą zawierać informacje zdradzające fabułę. 
PS. Znów muszę Was przeprosić, ale blogger nie daje mi żyć i czcionka znów jest jaka jest :(


Podczas konferencji prasowych odbywających się we Francji, Rian Johnson potwierdził plotki, że ,,Ostatni Jedi" będzie najdłuższym filmem sagi. Podał, że epizod trwa 150 minut włącznie z napisami końcowymi. Dodatkowo Rian Johnson zapytany, czy Leia i Luke spotkają się w TLJ, nie chciał tego potwierdzić lub temu zaprzeczyć. Powiedział: ,,Miło jest ich widzieć razem na okładce (Enterteinment Weekly), nawet jeśli spotkają się tylko w ten sposób." 


W ,,Ostatnim Jedi" będziemy oczywiście śledzić perypetie bohaterów znanych nam z ,,Przebudzenia Mocy". Ale pojawią się też trzy nowe postacie. Pierwsza z nich to wiceadmirał Amilyn Holdo, w którą wciela się Laura Dern. Pierwsze informacje na jej temat pojawiły się w maju w magazynie Vanity Fair. Holdo pochodzi z planety Gatalenta. W młodości poznała Leię Organę i zaprzyjaźniła się z nią. Gdy wstąpiła do Ruchu Oporu, zaczęła służyć jako dowódca krążownika Ninka.  

Kolejną nową postacią będzie DJ, w którego wciela się Benicio del Toro. Jest on bardzo tajemniczą postacią, o której wiemy tylko tyle, że ma być częścią misji Finna i Rose w mieście Canto Bight na Cantonice. DJ ma pomóc im w złamaniu sekretnego kodu, ale jak wyjaśniono nie stoi po żadnej ze stron konfliktu. Krótko mówiąc, ma mieć rolę slicera, czyli hakera.  

Kelly Marie Tran wciela się zaś w Rose Tico i niedawno w jednym z wywiadów, aktorka opowiedziała o swojej roli. Wyjaśniła, że Rose jest mechanikiem Ruchu Oporu i będzie towarzyszyć Finnowi w misji. Tran określiła postać jako pewną siebie, która jest zwykłą osobą, a nie superbohaterką.  

UWAGA - MOCNY SPOILER! Podobno z postacią, z którą przyjdzie się nam pożegnać będzie Leia. Nie zobaczymy jej śmierci tak jak to było w przypadku Hana Solo, bo Leia ma zginąć na planecie, która zostanie zniszczona. Organa ma poświecić się za przyjaciół.  


Daisy Ridely, a szczególnie Mark Hamill byli zszokowani po przeczytaniu scenariusza do TLJ. Mark wypowiadał się i to nie raz na temat postaci Luke'a Skywalkera. Aktor powiedział, że bohater bardzo się zmienił i na pewno będziemy zaskoczeni, bo będzie on zupełnie innym Lukiem od tego, którego znamy z ,,Powrotu Jedi".  


W VIII epizodzie zobaczymy na pewno wiele nowych stworzeń. Jednym z nich będzie kryształowy lis, którego widzieliśmy już w zwiastunie. Okazuje się, że nadano mu imię Vulpex. Neal Scanlan odpowiedzialny za efekty specjalne wypowiedział się, że niesamowite w tych zwierzętach jest to, iż żyjąc na planecie Crait i żywiąc się jej powierzchnią (solą) same stały się krystaliczne.  

Odnośnie istot od początku dużą uwagę skupia się na porgach - ptakach morskich zamieszkujących Anch-to. Stworzenia te od początku skradły serca fanów. Na ten moment wiemy o nich, że samce są trochę większe od samic, ich sierść może być rożnej maści, potrafią latać, są bardzo ciekawskie, a jak się okazuje również ... jadalne.  

W TLJ będziemy świadkami bitwy o wyżej wymienioną planetę Crait. Jest to świat bogaty w minerały, a cała planeta pokryta jest warstwą soli, która odbija światło słoneczne. Na Crait znajduje się była baza Sojuszu Rebeliantów, która teraz stanie się kryjówką dla Ruchu Oporu.  


Dużym zainteresowaniem cieszą się porgi, ale po premierze TFA nasze serca skradł robot BB-8. Okazuje się, że jego odpowiednika BB-9E (w kolorze czarnym) zobaczymy po stronie Najwyższego Porządku. Na stronę First Order zdecydowali się też ... książę William i jego brat Harry. Książęta w ,,Ostatnim Jedi" wcielają się w szturmowców eskortujących Finna.  


Jesteśmy świadkami tworzenia się nowej historii w uniwersum Gwiezdnych Wojen. ,,Nowa Nadziej" jako pierwszy epizod sagi ukazał się 40 lat temu. Teraz w 2017 roku na ekrany kin wchodzi ósmy już epizod sagi, który doda coś od siebie do świata Star Wars. Nasze oczekiwanie skończy się lada chwila, a teraz ... teraz pozostaje nam już tylko iść na pokaz filmu, filmu, którego powstawanie śledziliśmy już od samego początku. Życzę każdemu miłego seansu, a już niedługo spodziewajcie się notki z moimi wrażeniami po THE LAT JEDI! 

MAY THE FORCE BE WITH YOU! ✨

środa, 6 grudnia 2017

THE LAST JEDI nadchodzi!

 !UWAGA, SPOILERY!

Tak. Ósmy epizod sagi ,,The Last Jedi" pojawi się na dniach i  już za kilka dni większość z nas uda się do kin, aby zaspokoić swoją ciekawość w wielu, wielu kwestiach i przeżyć nową przygodę. Promocja filmu jest już praktycznie na półmetku, a trzeba przyznać, że przez ostatnie dobre dwa miesiące o TLJ było bardzo głośno. Od dziś zagościł on też na dobre i tutaj - przy okazji mam nadzieję, że wygląd bloga się Wam podoba. Tak, jak to było w przypadku Łotra 1, zaplanowałam posty dotyczące teraz VIII epizodu, w których chcę przekazać Wam to, co na ten moment wiemy o ,,Ostatnim Jedi", ale ... no właśnie. Jest jedno ale. UPRZEDZAM, ŻE PONIŻEJ ZNAJDUJĄ SIĘ SPOILERY, dlatego jeśli chcecie je ominąć, chyba musicie wrócić i przeczytać dopiero po premierze filmu i ewentualnie sprawdzić, czy wszystko się sprawdziło. 😚 Zainteresowanych zapraszam poniżej i już teraz przepraszam za tą okropnie małą czcionkę, ale blogger znów zaczyna mi wariować. Jeśli czytacie na telefonie to nie powinno być problemu ↧ 


Zacznijmy może od tego, że pomiędzy ,,Przebudzeniem Mocy", a ,,Ostatnim Jedi" nie będzie żadnego przeskoku czasowego, co oznacza, że akcja w TLJ rozpocznie się dokładnie tam, gdzie zakończyło się TFA. Jest to zabieg w tym przypadku chyba nawet wskazany dlatego, że urwana scena z Rey i Lukiem na Anch-to wyglądałaby dziwnie. Rian Johnson zapowiada też, że TLJ będzie najdłuższym epizodem sagi - na seansie spędzimy 2,5 godziny, co o kilka minut przebija ,,Atak klonów" (142 min) który do tej pory plasował się na pierwszym miejscu najdłuższych epizodów sagi. 


,,Ostatni Jedi" zapowiadany jest jako najmroczniejszy film z trylogii sequeli, co podpowiadać może czerwona obwódka napisu. Jedną z najbardziej zagadkowych rzeczy, nad którą fani dwoją się i troją to kwestia tytułu, który poznaliśmy w styczniu br. Czy Luke Skywalker okaże się tytułowym ostatnim Jedi? I jak tytuł ten ma się do jego słów - Czas Jedi przeminął, które usłyszeliśmy w teaserze? Oczywiście pozostaje nam tylko czekać. 

Przypomnijmy sobie może teraz krótko o tych dwóch latach dzielących nas od premiery TFA, w ciągu których dowiadywaliśmy się o TLJ to i owo. Premiera ,,Przebudzenia Mocy" odbyła się 18 grudnia 2015 roku i zaraz po niej wszelkie strony czy fora poświęcone Gwiezdnym Wojnom dosłownie wrzały. Fani zadawali sobie masę pytań odnośnie np. pochodzenia niektórych bohaterów, inni skarżyli się na niektóre postacie, poprowadzenie wątku Luke'a czy śmierć Hana Solo. Powstały niezliczone ilości teorii, nad którymi i my się zastanawialiśmy, bo nie ukrywając, ,,Przebudzenie Mocy" pozostawiło po sobie więcej pytań niż odpowiedzi. Zdjęcia do TLJ zaczęły się niewiele później, bo w lutym 2016 roku czyli dwa miesiące z hakiem po premierze TFA. Wtedy właśnie na irlandzkiej wyspie Skellig Michael, czyli filmowej Anch-to, padł pierwszy klaps do ,,Ostatniego Jedi". Zdjęcia zakończyły się natomiast pięć miesięcy później, bo 23 lipca. Wtedy też w Londynie odbyło się Celebration, ale więcej mówiono na nim o Łotrze 1 niż o TLJ. I tak też VIII epizod musiał ustąpić miejsca pierwszemu spin-offowi i dopiero potem, tak naprawdę o TLJ zaczęło robić się ciut głośniej. 23 stycznia br dowiedzieliśmy się, że VIII epizod będzie nazywał się THE LAST JEDI. Jednocześnie bardzo czekaliśmy na pierwszy zwiastun i 14 kwietnia podczas Celebration w Orlando ujrzeliśmy teaser. Potem co jakiś czas pojawiały się inne nowinki, stale wypatrywaliśmy czegoś nowego, aż w końcu 10 października wreszcie dostaliśmy trailer, a krótko potem ruszyła przedsprzedaż biletów. Do tej pory pojawiły się też spoty promocyjne, a w niektórych możemy dopatrzeć się nowych scen z filmu. No i cóż, następnym etapem będzie oczywiście długo wyczekiwane pójście do kina :) 


A jak ma się sprawa bohaterów? Zobaczymy oczywiście postacie znane nam z ,,Przebudzenia Mocy" - Rey, Finna, Chewbacce, Poe Damerona, Kylo Rena, Snoke'a, Huxa, niestety też i Phasme. TLJ będzie dla nas pożegnaniem z Carrie Fisher, która odeszła od nas rok temu po przebytym zawale. Generał Leia Organa pojawi się w VIII epizodzie, ale już w IX, jak donosi Lucasfilm Ltd nie znajdą się żadne sceny niewykorzystane wcześniej z Leią ani postać ta nie zostanie stworzona przy pomocy technologi CGI. Dlatego najprawdopodobniej Leia zostanie uśmiercona, a jak głosi jedna z plotek, pani generał ma zginąć na jednej z planet, która w TLJ zostanie zniszczona. Nie ma co się łudzić, ale Han Solo nie powróci i ,,Przebudzenie Mocy" było dla nas pożegnaniem z postacią największego łajdaka w galaktyce. Pewne natomiast jest to, że Luke Skywalker pojawi się na ekranie dłużej niż miało to miejsce w przypadku TFA. :) Pojawią się za to nowi bohaterowie - Rose Tico, tajemniczy DJ, Amilyn Holdo - więcej będzie o nich mowa w następnym poście. W ,,Ostatnim Jedi" na pewno ujrzymy szkolenie Rey, będziemy świadkami wielu bitew nie tylko kosmicznych. W trailerze ujrzeliśmy też torturowanie Rey, dlatego, cóż, możemy przypuszczać, że jakimś cudem trafi ona w ręce First Order i Snoke będzie chciał wyciągnąć od niej jakieś informacje (?), skłonić do przejścia na stronę Najwyższego Porządku (?), a może jeszcze zupełnie coś innego. No i ciekawe jest to, czy dojdzie do walki na miecze świetlne pomiędzy przedstawicielami Jasnej i Ciemnej Strony Mocy. Najprawdopodobniej tak, bo w końcu czymże byłyby Gwiezdne Wojny bez charakterystycznego buczenia miecza świetlnego...

Poniżej zamieszczam teaser, który dostaliśmy w kwietniu, trailer z napisami + jego analizę oraz linki do kilku z wielu spotów promocyjnych, a także materiał zza kulis. 

 TEASER THE LAST JEDI


TRAILER THE LAST JEDI + NAPISY

 

 THE LAST JEDI - BEHIND THE SCENES


WIĘCEJ SPOTÓW ZNALEŹĆ MOŻNA NA YOUTUBE

,,Ostatni Jedi" w kinach już za tydzień - niebywałe, że ten czas tak szybko leci. Nie wiem jak Wy, ale ja najbardziej czekam na rozwiniecie wątku Rey, a także z niecierpliwością czekam na Luke'a Skywalkera, bo jeśli Mark nas nie wkręca to bohater bardzo się zmienił. A Wy, czego oczekujecie od THE LAST JEDI? Macie jakieś obawy przed nadchodzącym epizodem? 

Na następny post z ciekawostkami o TLJ zapraszam wyjątkowo nie w piątek, ale we wtorek (12 XII). Tymczasem to już wszystko na dziś, mam nadzieję, że św. Mikołaj Was odwiedził, a jeśli nie, to na pewno to zrobi, a ja życzę Wam miłego dnia! 
Niech Moc będzie z Wami i do usłyszenia! 🎅